Kafelkowa RzeczywistoÅ?Ä? Absurdu

Czyli wszystko to, co w codziennoÅ?ci denerwuje, jest absurdalne i bardzo czÄ?sto przesiÄ?kniÄ?te gÅ?upotÄ?.

Wakacjuszka w Chicago

Pin It

Do moich rąk dostała się ostatnio książka „Wakacjuszka” Zofii Mierzyńskiej, napisana w latach 90. Opowiada o imigrantach z Polski, mieszkających w Chicago. Tytułowa wakacjuszka jest kobietą około 40-50-letnią, pochodzącą z małej wsi z Polski, zamężną, z dwójką dzieci, która wyrusza do obcego lądu, by zarobić na traktor i remont domu. W końcu wszyscy tak robią. Wioska opustoszała, a ci, którzy zostali, czekają na wymarzone zaproszenie od krewnych, znajomych. Jej się udało.

Read More

Dlaczego rzadko piszę o religii i polityce

Pin It

Macie czasami wrażenie, że syf, który jest dookoła i mimowolnie do was dociera, powoduje mdłości i wymioty? Jest tak ogromny i nieokiełznany, że i tak się z nim zetkniecie, ale ciężko jest wyłuskać jego przyczynę i odnaleźć się w całym tym gąszczu bzdur? Właśnie tak mam, próbując pisać o polityce czy religii.

Read More

Dobrze się kłamie…

Pin It

A gdyby tak nagle zacząć mówić prawdę? Nie krępować się niczym, przełamać swoje największe obawy i po prostu się odważyć. Co wtedy? Mówią, że jedynie psychopaci notorycznie kłamią. Ale czy rzeczywiście tak to wygląda? Czy nasze życie nie jest przepełnione drobnymi kłamstwami i wielkimi kluchami, które mogą zniszczyć nasz dotychczasowy świat?

Read More

Po prostu bądźcie sobie…

Pin It

Nowy rok, a ja leżę w łóżku. Z nosa cieknie, temperatura dokazuje, stawy trzaskają, myślę, w dupie to mam i czytam książkę Simony Kossak, a dokładniej o niej Anny Kamińskiej. Co chwilę biorę termometr w garść, by kontrolować, niczym liczbę urodzeń, swoje ciało. Postanowienia noworoczne? Nie mam żadnych, prócz tych malutkich, z których wcale nie jestem dumna w zeszłym roku, więc dlaczego w tym nowym powinnam?
Na lodówce wisi kartka. 56 pozycji „odhaczonych”, różne tytuły własne, jak i pożyczone. A ja się zastanawiam, dlaczego tak mało? Przecież rok miał 366 dni, to daje jedną książkę na niecały tydzień. Marnie…
W tym roku nie będzie lepiej. Napisałam 70. Realna liczba, nic więcej. Żadnych wygórowanych postanowień. Jedynie tylko to, co i tak robię od zawsze.
A tak poza tym chciałabym nauczyć się mówić słowo „nie”, przy małych duperelach, jak i przy dużych rzeczach. Jestem ciotą na „tak”, a wolałabym niekiedy pieprznąć się w ten mój głupi łeb i wykrzyczeć całym swym możliwym głosem donośne „NIE”. Niech się niesie.
Może rok 2017 da mi tę pozorną siłę. A jak nie, to przecież jeszcze jest 2018 czy 2019. Mamy dużo czasu, by gnoić siebie, by stać się tymi, którymi chcemy być, a nie tymi, których mamy za nic.
A i żeby w roku 2017 śmierci nie były aż takie dotkliwe. Ludzie zawsze umierają, jednak gdy jakaś „sławna” osoba odchodzi z tego ziemskiego gówna, wtedy dosięga nas mit nieśmiertelności i roztrzaskuje się w pył i proch. Tego nie chcemy. Wolimy wierzyć w bożków na Olimpie. Tych odganiających kostuchę, niedających się czasowi i chcemy wierzyć, że ich dorobek przypieczętował ich tak bardzo do naszego świata, że nie wymknął się już z niego. A wiadomo jak jest… gdy umiera Prince czy David Bowie, to tracimy grunt pod nogami i trudno go odzyskujemy. Litujemy się nad sobą, bo to przypomina nam, że skoro oni umarli, a dokonali wielkich rzeczy, tym bardziej my nieuniknienie umrzemy bez szans na nieśmiertelność.
Ok, chyba choroba daje mi popalić. Tym kiepskich, durnym i z dupy akcentem, życzę wszystkim, by pieprzyli wszelkiego rodzaju rytuały, daty graniczne, momenty kryzysowe. Bo dzięki temu jesteśmy cały czas zaczepieni, a nie szamoczemy się i odrywamy, w zależności, czy to sylwester, urodziny, święta… Po prostu bądźcie sobie. Bez przymusu, presji i kopnijcie w dupę każdego, kto mówi inaczej.

Ginorzeźnicy

Pin It

Zaczęłam czytać książkę Ginekolodzy Jürgena Thorwalda. Ciarki, przerywanie czytania, chęć zwymiotowania– to nie jedyne emocje, które przychodzą podczas czytania tej książki. I to nie dlatego, że jest zła. Wręcz przeciwnie. Książka jest fascynująca i czyta się ją z zapartym tchem. Jednak przerażenie bierze, gdy wyobrażam sobie te wszystkie okropności, które kobiety musiały przechodzić. Pot, krew, wnętrzności i łzy.

Read More

„A co z kiełbaskami?”

Pin It

Zbliżają się święta, a już mnie skręca na samą myśl, co znowu mnie czeka.

Read More

MIASTOFOBIA

Pin It

Przestrzeń miejska, kiedyś przyciągała ludzi, świeciła, nęciła, kusiła, stanowiła wyraz statusu społecznego. Jeszcze do niedawna istniała przepaść między osobami mieszkającymi w miastach, a ludźmi, którzy od pokoleń zamieszkiwali wsie, małe miasteczka, gdzie cała społeczność się znała i wiedziała o sobie niemal wszystko.
Obecnie te granice straciły znaczenie, nie ma już różnicy ani mentalnej ani materialnej między tymi dwoma grupami osób. A wręcz nastąpiło pewnego rodzaju zachwianie. To ludzie, którzy od dziecka mieszkali w miastach, zaczynają uciekać do domków jednorodzinnych, gdzieś na peryferie, najlepiej, jak najdalej od cywilizacji, całego tego zgiełku, hałasu, szamotaniny, szukając spokoju, zieleni i własnego miejsca.

Read More

Page 1 of 7

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén