Aby przeżyć w świecie chamstwa sami stajemy się chamscy

Pin It

 

Gdzie nie spojrzeć, wszędzie buraki, pieniące, bulwersujące się, którym przysłowiowa słoma z butów wystaje. I ściągają nas do swojego poziomu, wpierw spokojnie reagujemy, staramy się tłumaczyć, zachować kulturę, opanowanie lecz nie, nic to nie daje. Oni uważają nas za słabych, jeszcze bardziej przybierają pozy, strojąc się w cekiny władzy. Błyszczą, mizdrzą i świat zdobywają, a następnie go ustalają. I tak się kończy. Klasa średnia, oparta na inteligencji, w Polsce przepada. Zamienia się w nicość. Teraz króluje klasa średnia robotnicza, wyznaczająca własne reguły gry, bazujące na chamstwie i ordynarnych zachowaniach.

My tu jesteśmy panami – mówią i śmieją się z osób, które kończyły studia jeszcze w czasach, w których miały one jakąkolwiek renomę, a było to dawno dawno temu. Większość już nie żyje, umarli ze starości lub byli gnębieni przez system, dający chłopom prawa, wywyższając wartości, oparte na podnoszeniu kwalifikacji, a nie czystym dążeniu do wiedzy i kultury osobistej. Dzisiaj studia przestały być czymś wyjątkowym, stały się pospolitym etapem w życiu niemal każdego młodego człowieka. Nie dają możliwości, nie pokazują drogi, są do zaliczenia i przedłużenia młodości, chlania w akademikach, kombinowania na egzaminach, wykucia i eksperymentowania. Kiedyś też tak było, jednak osoba z tytułem magistra była kimś. Miała status społeczny i trafiała do elitarnego kręgu, który nadal, w innych państwach obowiązuje. Jedynie w Polsce studia są niczym. Trzy lub pięcioletnim plunięciem. Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, to dzieci z domów inteligenckich przyciągały dzieci z klasy robotniczej. W szkole, na podwórku było nie do pomyślenia, że dziecko z dobrego domu nagle zaczęło się odzywać w sposób „podwórkowy”. A teraz wszystko się pomieszało. Każdy mówi jednym językiem, wulgarnym, z domieszką wsi, a ci wytrwali, niechcący się podporządkować, zostają zagłuszeni i zdominowani. Słuch po nich ginie, a od wrednego sąsiada, po mechanika samochodowego, każdy skacze im po głowie, wbijając coraz bardziej w ziemie.

Niezmiernie ubolewam nad tym stanem rzeczy. Niestety wiem, że niewiele mogę zrobić. Z jakim zadajesz, takim się stajesz – każdy zna to przysłowie i w tym wypadku staje się ono przytłaczającą i miażdżącą prawdą. Żyjemy w kraju chłopów, którym się popierdoliło w głowie. I właśnie przez to, chcą oni zdominować każdą część naszego życia, każdy ułamek, nawet najbardzej intymnej sfery. Dla nich kobieta zawsze była inkubatorem rodzącym dzieci, siedzącym w domu, usługującym mężowi i sprzątającym bajzel po domownikach, a gdy przychodziły żniwa, to zapierdzielała za pięciu, bo chłop szedł z flaszeczką do sąsiada. I znowu mamy kalkę z historii, a już było tak dobrze, już było widać światełko w tunelu…., lecz nie, Polska zawsze będzie krajem drących mord, znających prawdę najprawdziwszą i jedyną, którą rzygają na wszystkich na lewo i prawo.

Koniec, idę się powiesić.